DIETA, CZYLI CZAS TROCHĘ ZMĄDRZEĆ

Posted by on Czerwiec 16, 2017

Benzoesan, kofeina i cukier.

Należę do tych osób, które kochają jeść. Wszystko byłoby bardzo pięknie, gdyby nie to, że w liceum i na studiach (10 lat) przywykłam do jedzenia śmieciowego i częściej piłam kawę z automatu niż jadłam prawdziwy obiad.

Kawa była z najpodlejszej maszyny i kosztowała złotówkę. Na stołówce jadali wykładowcy. Z różnych przyczyn wykładowca nie pił kawy za złotówkę, a student nie jadł obiadu na stołówce. Czasami można było jednak pójść na układ i odkupić od wykładowcy zupę po taniości, ale musiał cię ten wykładowca lubić, a przynajmniej znać z widzenia. To, że niektórzy studenci swojego wykładowcę poznają dopiero na kolokwium, wcale nie jest mitem.

Moim ulubionym daniem były cheeseburgery w McDonald’s, a ponieważ dieta musi być urozmaicona, zdarzało mi się dla odmiany jadać także w Burger Kingu i KFC. Między zajęciami sięgałam po chipsy i batoniki, bo gardziłam kanapkami. Kiedy zostawałam w domu, przygotowywałam sobie na szybko zupki chińskie. American nightmare. Po dziesięciu latach tak irracjonalnego żywienia nie wyróżniałabym się w nowojorskim tłumie.

Potem nastąpiła przerwa w tym szaleństwie, ponieważ byłam w ciąży. Pojawiło się w mojej diecie prawdziwe jedzenie, ale oczywiście jadłam za dwoje. Urodziłam syna, który ważył 4350 g, a sama zostałam z kosmiczną nadwagą. Potem przez 16 miesięcy karmiłam naturalnie, co miało usprawiedliwiać ogrom jedzenia jaki w siebie pakowałam. Zamiast chudnąć, tyłam coraz bardziej. Najgorzej jednak było, kiedy zakończyliśmy etap karmienia piersią i mogłam wrócić do moich dawnych, ulubionych “śmieci”. Synowi gotowałam więc zdrowy krupniczek, ale sama w tym czasie wciągałam paczkę jeżyków lub innych piegusków.

Diagnoza.

Efektem tej kolei rzeczy było to, że mierząc 157 cm wzrostu, ważyłam 74 kg i nosiłam rozmiar 44. Normalnie krasnoludzka kobieta, tylko brody i wąsów zabrakło. To, że trudno było mi znaleźć pasujące spodnie, było najmniejszym problemem. Najgorzej odczuwałam ból kręgosłupa i stawów. Schodzenie po schodach wywoływało bóle w kostkach i kolanach, więc naturalnie unikałam chodzenia po schodach, nie wspominając już o bieganiu. Podczas jazdy na rowerze przeszkadzał mi brzuch, wiec też niedobrze. W końcu ze względu na powtarzające się bóle, musiałam zgłosić się do lekarza. Badanie USG wykazało przewlekły nieżyt żołądka, powiększenie wątroby i podejrzenie zapalenia trzustki. Wait… what?!  Człowiek Wrak, a przecież młoda jestem, dziecko mam, żyć muszę! Przyśnił mi się w tamtym czasie mój wujek. Wujek zmarł bardzo nagle na ostre zapalenie trzustki. Wujek ten mówił do mnie we śnie: “Basiu, ty zawsze byłaś do mnie podobna, ty umrzesz tak samo jak ja”. O, niedoczekanie twoje drogi wujku!

Nieoczekiwana propozycja.

Wtedy przypadkiem okazało się, że jeden z moich dalszych znajomych jest szefem kuchni i właśnie opracowuje pionierską dietę. Stworzył program żywieniowy, który redukuje stres i przywraca zdrowie. Całość jest oparta na gospodarce witaminowo-mineralnej ze szczególnym uwzględnieniem uzupełnienia niedoborów odpowiednich biometali (Mg, Mn i Cu). Dostałam więc propozycję skorzystania z tej diety jako pierwsza w Polsce. Zasady okazały się proste, a jedzenie przygotowane wg przepisów podanych przez mojego znajomego było smaczne. Zaskoczyło mnie, że nieraz danie lub zupa przypominała w smaku najprawdziwsze chipsy (moje ukochane, najwspanialsze, bez których żyć przecież nie mogłam). Jadłam więc te zupy o smaku chipsów, gotowane przy użyciu całkowicie naturalnych składników, prawdziwego mięsa, świeżych ziół i soli bez antyzbrylacza. Po 3 miesiącach diety, po wyeliminowaniu cukru, konserwantów i wzmacniaczy smaku, zauważyłam, że ból w okolicy brzucha się zmniejsza. Zachęcona tą poprawą coraz chętniej gotowałam nowe dania i odkrywałam różne przyprawy. Nauczyłam się też na początek obliczać ilość przyjmowanych kalorii, aby jakkolwiek panować nad jedzeniem. 

Prosta matematyka.

Do wyliczenia kalorii przydały mi się dwie strony:

  • Tu wyliczasz jakie jest twoje zapotrzebowanie kaloryczne: Kalkulator BMR
  • Tu sprawdzasz ile kalorii mają produkty, które chcesz zjeść: Tabele kalorii

Dostępne są też bezpłatne aplikacje na smartphony, które podsumują wartości odżywcze posiłku i podpowiedzą, czego jest w nim za mało a czego za dużo. Sprawdziłam i jestem zadowolona z aplikacji MyFitnessPal.

Ale uwaga! Kalorie to nie wszystko!

Zainteresowana tematem zdecydowałam się na zaoczne studia dietetyczne, gdzie dowiedziałam się, że idealna dieta uniwersalna nie istnieje. Także dieta, w której eliminuje się węglowodany, to tortury dla organizmu, który zostaje zatruty i wyniszczony. Podobnie tłuszcz w diecie jest niezbędny i nierozerwalnie związany z witaminami (A, D, E, K). Żaden lekarz nie zaleci człowiekowi diety beztłuszczowej! Dowiedziałam się też, że powinniśmy kupować mleko pełnotłuste, a nie odtłuszczone – to samo dotyczy jogurtów. To tylko podstawowe informacje, które pozwoliły mi obalić powszechnie znany mity dietetyczne. Wiedzę, którą zdobyłam wykorzystuję m.in. w redakcji książek i artykułów o tematyce gastronomicznej.

Ruch, tlen i woda.

Wróćmy do mojej historii. Minął rok odkąd zmieniłam swoje przyzwyczajenia żywieniowe. Schudłam w tym czasie 10 kg. To wystarczająco, aby przynieść ulgę stawom, zaczęłam więc chodzić, potem truchtać, a w końcu biegać. Do biegania kupiłam w outlecie buty japońskiej firmy asics, którą bardzo polecam. Przekonałam się, że czasami jednak reklama nie kłamie i ten komfort podczas biegania może być znacznie poprawiony odpowiednim obuwiem. Cud czy fizyka – nie wiem, ale działa. Wsiadłam też na rower i za niedługo przejeżdżałam już bez zadyszki trasę długości 25 km.

Mogę szczerze stwierdzić, że po roku właściwego odżywiania się, bóle brzucha całkowicie ustąpiły. Odpowiednie nawodnienie sprawiło, że przestałam też cierpieć na chroniczną senność. Częściej przebywałam na świeżym powietrzu, więc poprawiło się też natlenienie organizmu. Natlenienie natomiast przyspieszyło właściwe spalanie tłuszczu. Nabrałam kondycji, na YouTube znalazłam zestaw ćwiczeń, który odpowiadał mi tempem i długością. Do dzisiaj zresztą często wracam do filmów Natalii. W przyspieszaniu spalania tłuszczu z ud i brzucha pomagają mi portki z neoprenu i neoprenowy pas (do kupienia w Decathlonach). Na nic by się jednak zdały te portki, pasy i buty, gdyby nie motywacja, wsparcie i pewna dyscyplina, która łączyła się ze zmianą przyzwyczajeń.

Coś więcej niż waga.

Po kolejnym roku stosowania diety wraz z umiarkowaną aktywnością fizyczną, moja waga spadła do 50 kg. Bóle brzucha nie nawracały, stawy nie dokuczały. Stałam się weselsza, zaczęłam się uczyć grać na gitarze. Znajomy szef kuchni stał się moim serdecznym przyjacielem. Mogę śmiało powiedzieć, że z jego pomocą odzyskałam zdrowie, a także chęć życia i pasje. Zaczęłam nosić ubrania w rozmiarze 36, co mocno mnie cieszy, przede wszystkim jednak nie męczę się już chodzeniem i codziennymi czynnościami, tak jak wtedy, gdy nosiłam rozmiar 44 i ważyłam 24 kg więcej. Weź sobie zarzuć na plecy dwie zgrzewki cukru i wystarczy, abyś odczuł różnicę, która mnie ograniczała. Otyłość bolała. Otyłość onieśmielała. Albo nie chciało mi się wychodzić z domu, albo się wstydziłam.

Dieta po grecku – etymologia.

Mój przyjaciel kucharz, Aureliusz Wilk, odmienił nie tylko mój wygląd i przywrócił zdrowie, ale przede wszystkim zmienił mój sposób myślenia. Nauczył mnie greckiego znaczenia słowa “dieta”. Wg tradycji hellenistycznej, dietą nazywa się cały styl twojego życia, uwzględniając (poza właściwym żywieniem) także: higienę słów, myśli, gospodarowanie czasem, mądry wybór książek i filmów, dobre relacje z innymi ludźmi, rozwój i dbanie o siebie we wszystkich dziedzinach życia. Cały ten wysiłek motywowany jest miłością do samego siebie, do ludzi oraz do natury i świata w ogóle. I w tym wszystkim nie chodzi o konkretną wagę. Twój organizm sam Ci powie, kiedy osiągniesz właściwą dla Ciebie wagę. Mój organizm krzyczał i wył usiłując pokazać mi, że postępuję nie tylko nierozsądnie, ale wręcz okrutnie w stosunku do niego. A ja go nie słuchałam i byłabym umarła, gdyby nie niespodziewana pomoc ze strony przyjaciela.

Jakość!

Mojemu przyjacielowi zawdzięczam całkowitą zmianę nie tylko swoich przyzwyczajeń żywieniowych, ale przede wszystkim priorytetów życiowych. Zdrowe odżywianie jedynie pomogło mi lepiej funkcjonować na pozostałych płaszczyznach życia. Otworzyłam się na ludzi, podróżuję, poznaję nowe smaki różnych kuchni z całego świata, doceniam kunszt gotowania i sztukę serwowania potraw. W moim życiu pojawiły się pozytywne emocje, a nie tylko głód i uczucie boleści po niezdrowym posiłku. Nauczyłam się cenić smak zdrowych potraw przygotowanych z troską przez utalentowanego kucharza i podanych ze szczerym uśmiechem przez serdecznego kelnera. Posiłek stał się dla mnie przyjemnym czasem spędzanym z najbliższymi, a nie tylko kompulsywnym pochłanianiem najpodlejszych rzeczy ze sklepowych półek. Nie jestem pewna, czy mój przyjaciel wie, jak wiele ta zmiana dla mnie znaczy. Pokazał mi, że życie, to nie tylko moje własne koryto. Mam ogromną nadzieję, że będę mogła mu się odwdzięczyć za to, co dla mnie zrobił. Mój przyjaciel ma swój fanpage na Facebooku: Jedz zdrowo, żyj szczęśliwie, do którego polubienia serdecznie cię zapraszam.

 

Posted in: Wszystkie
Tags:

Comments

Be the first to comment.

Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Simple Business by Nimbus Themes
Powered by WordPress